Bibi skończyła już osiem miesięcy i wszystkie mleczaki wypadły. Zrobiła się trochę bardziej stateczna, ale palce lubi nadal podgryzać. A u mnie mniej więcej po staremu. Lato spędzę na Wybrzeżu, a szosego września wybieram się w rejs "Zawiszą Czarnym" po Bałtyku. Już się nie mogę doczekać i chociaż tym razem płynę jako pasażerka, cieszę się na tę może już ostatnią przygodę życia. Może jeszcze w tym roku wydam kolejną książkę? Będzie to zależało od tego, czy podołam finansowo.
A u Was co dobrego?
Przede wszystkim cieszę się ogromnie, że znowu napisałaś, że U ciebie wszystko w porządku. Podziwiam Cię za wytrwałość, za to, że jeszcze masz siłę i chęć na rejsy po morzu. trzymam kciuki, by Ci się wszystko ułożyło, byś jeszcze mogła popłynąć w rejs. I by ci się udało wydać książkę. Trzymam kciuki (yn)
Dziękuję, Pani Helenko, do przodu. 🙂 Cieszę się, że Pani płynie.
🙂